Nasi specjaliści
Wątpliwe kary administracyjne w ustawie o OZE

Brak dochowania terminu przez organ administracyjny to smutna codzienność funkcjonowania przedsiębiorców i zwykłych obywateli naszego kraju. Bezczynność organu spotyka się częściej z bezsilnością i pokornym oczekiwaniem na załatwienie sprawy niż z ponaglaniem czy korzystaniem ze środków w jakie wyposaża petenta procedura administracyjna. „Lepiej poczekać na rozpatrzenie”, myśli sobie wnioskodawca, „niż rozsierdzić organ skargą na przewlekłe prowadzenie postępowania”. Co innego organ administracyjny. Tutaj sprawa jest oczywista bo urzędnik nie ma często wyboru i musi ukarać opóźniającą się stronę.

Charakter i mechanizm kar administracyjnych

Najprościej gdy sankcją dla spóźnionego jest kara administracyjna. Tego typu represja ma charakter odpowiedzialności obiektywnej. Wymierzana jest przez organ jedynie po ustaleniu samego faktu naruszenia prawa w oderwaniu od winy, szkodliwości popełnionego czynu i innych okoliczności sprawy. Spóźnienie przedsiębiorcy oznacza więc w wielu przypadkach nieuchronną i ściśle określoną karę. Starcie organu i petenta nie jest więc nawet nierówno obsadzoną walką, w której naprzeciw bokser wagi lekkiej stanął przed zawodowiec o wadze ciężkiej. Wszystko wskazuje, że aparat administracyjny to ogromna ciężka kula tocząca się w stronę bezradnego petenta. Na szczęście od czasu do czasu przed kulą ucieka Indiana Jones, który nie daje się rozgnieść.

Karami administracyjnymi naszpikowane są zwłaszcza ustawy dotyczące obowiązków środowiskowych i energetycznych. Sama tylko ustawa o odnawialnych źródłach energii wymienia blisko 30 przypadków, w których stosowny organ (najczęściej Prezes Urzędu Regulacji Energetyki) powinien wymierzyć karę. Od takiej decyzji ukarany może odwołać się do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK), a w kolejnej instancji również do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Taką też drogę przeszedł pewien mały przedsiębiorca, który nie złożył w Urzędzie Regulacji Energetyki wymaganego sprawozdania kwartalnego o ilości wyprodukowanej energii. W pierwszej kolejności, w kwietniu 2016 roku, Prezes URE wymierzył mu, ustaloną w sztywnej wysokości przez przepisy ustawowe, karę 10 tysięcy złotych. W tym momencie sprawa powinna być całkowicie zamknięta. Żaden przepis prawny nie zezwalał bowiem na jakiekolwiek miarkowanie tej kary tj. szukanie okoliczności łagodzących.

Konstytucyjna krytyka sztywnych kar administracyjnych

Odwołanie do SOKiK przyniosło jednak dość niespodziewany efekt w postaci wyroku uchylającego karę pomimo brutalnego w swej prostocie przepisu ustawy o OZE. Sąd wziął pod uwagę specyficzną sytuację ukaranego, którego niewielkich rozmiarów turbina wiatrowa wytwarzała prąd tylko przez kilka miesięcy, co prowadziło do wniosku, że brak tych danych miał niewielkie znaczenie dla urzędu. Ukarany udowodnił ponadto nie tylko problemy techniczne swojej instalacji, ale także wcześniejsze właściwe wywiązywanie się z obowiązków sprawozdawczych jakie ciążą na wytwórcach energii. Dodatkowo wytwórca starał się przekonać Sąd takimi okolicznościami łagodzącymi jak zły stan zdrowia.

Ponieważ Prezes URE złożył od wyroku apelację, sprawa miała dalszy ciąg, zahaczając o organ, który orzeka, lecz którego orzeczenia nie są ani publikowane, ani respektowane. Chodzi o Trybunał Konstytucyjny, który 3 kwietnia 2025 r. rozpoznał pytanie prawne Sądu Apelacyjnego w Warszawie i uznał za sprzeczne z konstytucją wybrane przepisy o karach administracyjnych tj. art. 170 ust. 4 pkt 2 w związku z art. 168 pkt 11 ustawy z dnia 20 lutego 2015 r. o odnawialnych źródłach energii.

Kolejny już raz okazuje się (bo Trybunał już orzekał w podobnych sprawach), że niewłaściwe są takie przepisy, które określają wysokość kary pieniężnej w sposób sztywny, nie pozwalając organom na ocenę, czy środki represji administracyjnej są odpowiednie i proporcjonalne do konkretnego przypadku naruszenia prawa. Nawet więc podmioty profesjonalne, naruszające przepisy w koncesjonowanych dziedzinach działalności powinny się spodziewać określenia kary adekwatnej do indywidualnego przypadku naruszenia prawa.

Wspomniany wyrok Trybunału w sprawie P 8/21 nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw. Tym samym nie wszedł on do obrotu prawnego. Jest jednak kolejnym już istotnym argumentem na wątpliwą jakość wielu przepisów dyscyplinujących przedsiębiorców w sposób zupełnie nieadekwatny do standardów demokratycznych.

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

  • Peter Nielsen & Partners Law Office sp. k.
  • Adres:
    Al. Jana Pawła II 27
    00-867 Warszawa, Polska
  • Tel.: +48 22 59 29 000
  • e-mail: office@pnplaw.pl
  • Kariera:  office@pnplaw.pl

WSPÓŁPRACUJEMY Z: